Gasną lampy
Zamarł czas
Ktoś cię zdradził
Pewnie ja
Moje słowa ranią ciebie wciąż przedziwnie
Budzą gniew
I dlatego nie chcesz dłużej trwać już przy mnie
Nie chcesz mnie
Bądź pewny ja
Zmieniłam twarz
Nie zwątpię w nas
Już więcej
Bądź pewny ja
poruszę świat
By móc ci dać
Coś więcej
Tak cię pragnę
Tak mi brak
Twoich spojrzeń
Naszych ciał
I dlatego słowa ranią wciąż przedziwnie
Budzą lęk
I dlatego nie chcesz dłużej trwać
Już przy mnie
nie chcesz mnie
Bądź pewny ja...
Gdyby ktoś mi odpowiedział
Najprościej
Czemu czuję niepokój wciąż
Gdybyś chciał zrozumieć niemoc
W mej głowie
Gdybyś chciał być tylko ze mną
Czekam Boże mój
A ty mi wiążesz ręce
Czekam boję się
Że już nie wrócisz więcej
W każdą noc gdy widzę ciemność
Najbardziej
Znów brakuje mi twoich rąk
Gdybyś chciał zrozumieć niemoc
W mej głowie
Gdybyś chciał być tylko ze mną
Czekam Boże mój...
Gdyby tylko Bóg dziś zobaczyć mógł
ile każdy z nas w sobie grzechów ma
Czułby pewnie żal bo odkupienie dał
Całej masie psów które czynią ból
Gdyby karał też tych niosą śmierć
Patrzył winnym w twarz tak by czuli strach
Czekam Boże mój...
Czy to wiele czego chcę
Czekam kryjąc strach
Czy ty uśpisz w sobie gniew
I odpowiesz
Nic nas nie rozdzieli
W taką noc
Nie ważne jest już nic
Gdy zechcesz ze mną być
Być tak blisko
W taką noc
Nie zrani mnie już nic
Gdy ze mną będziesz ty
Znów tak blisko
Łatwiej odejść trudniej znieść
Codzienności smak
Ale mogę jeśli chcesz
Być ci niebem
W które ze mną wzlecisz
W taką noc
Nie ważne jest już nikt
Gdy zechcesz ze mną być
Być tak blisko
W taką noc
Nie zrani mnie już nikt
Gdy ze mną będziesz ty
Znów tak blisko...